Terror fiskusa
Zdarzało mi się w niedalekiej jeszcze przeszłości ubolewać publicznie na forach dyskusyjnych nad nadmierną swobodą (delikatnie rzecz ujmując) w prowadzeniu ewidencji księgowych, służących sprawozdawczości finansowej oraz deklarowaniu i opłacaniu podatków.
Szło o ograniczenie praktyk, polegających na lekceważeniu przepisów, mających zapewnić i rzetelność, i prawidłowość prowadzonych ewidencji, a w konsekwencji przekreślających rzetelność finalnych produktów pracy księgowych. Swobodę tę podgrzewały głosy w dyskusji, twierdzące, że jakość pracy księgowych jest kontrolowana niezwykle rzadko, a zatem bez większego sensu są starania o rzetelność i prawidłowość zapisów księgowych.
Jeśli ubolewałem, jak wyżej, to ubolewania te były powodowane głównie stopniową utratą prestiżu zawodu księgowego.
Bo jak tu poważać zawód, który wykonuje nikomu niepotrzebną, wymuszoną przepisami robotę, za którą w dodatku trzeba płacić.
Moje ubolewania były traktowane najczęściej bez zrozumienia. Sugerowano mi, bym dał sobie spokój, i jeśli już bardzo chcę postawić na swoim, to mogę się zająć funkcją sygnalisty (mniej elegancko nazywanego donosicielem).
Niestety, rację musiałem przyznać entuzjastom pełnej swobody w odniesieniu do prowadzenia ksiąg rachunkowych. W Polsce rzetelność i zachowywanie prawideł pracy księgowego weryfikowane bywają bardzo rzadko, o ile sprawozdanie finansowe jednostki nie podlega, zgodnie z przepisami, okresowemu badaniu przez biegłego rewidenta. O wiele częściej natomiast praca księgowych bywa weryfikowana, jeśli księgi rachunkowe potraktowane zostaną jako księgi podatkowe, bo i taką funkcję mogą pełnić. Taka weryfikacja jest dokonywana w toku kontroli skarbowej czy podatkowej, przez urzędników administracji skarbowej. Oczywiście z punktu widzenia prawidłowości deklarowania podstaw opodatkowania.
Napisałem – o wiele częściej – co nie znaczy, że często. Moje rzadkie kontakty z przedstawicielami kontroli podatkowej przynosiły wnioski zadziwiające. Okazywało się, że referaty kontroli podatkowej w urzędach skarbowych są, delikatnie rzecz ujmują, niedoinwestowane – sprzęt komputerowy przestarzały, inspektorzy marnie opłacani, na delegacje brakuje pieniędzy. Wywnioskowałem, że podatnik położony daleko od siedziby urzędu skarbowego, ma jeszcze mniejsze szanse na spotkania osobiste z przedstawicielami administracji skarbowej. Jeśli już, to niezbędne kontakty ograniczą się do kontaktów korespondencyjnych i spotkań, ale w siedzibie urzędu skarbowego.
Po przejrzeniu
dzisiejszych codzienników, spotkałem się z wiadomością zadziwiającą. Otóż
okazuje się, że przedsiębiorcy dostają listy z urzędów skarbowych, w których urząd
grozi im kontrolą, bo nie wpłacają zaliczek na podatek dochodowy. Cytaty z tych
wiadomości to:
„Przeprowadzona analiza terminowości wpłacania przez Spółkę w latach
ubiegłych zaliczek na podatek dochodowy wskazuje na prawdopodobieństwo
występowania w tym zakresie uchybień.”
„W związku z powyższym proszę przeanalizować dokumentację księgową i w
przypadku stwierdzenia, że należna zaliczka nie została wpłacona – niezwłocznie
dokonać wpłaty.”
„Podatnicy, wobec których istnieje podejrzenie o braku wywiązywania się z
obowiązków wpłat zaliczek na podatek dochodowy w trakcie roku podatkowego, mogą
zostać objęci pogłębioną weryfikacją polegającą na czynnościach sprawdzających
z ich udziałem lub kontrolą podatkową.”
W dodatku okazuje się, że pisemka o takiej treści nie zawierają podstawy prawnej dla podjęcia opisanej czynności, co narusza zasadę legalizmu (zasady praworządności), tj. zasady prawnej, zgodnie z którą organy władzy mogą działać jedynie na podstawie i w ramach norm prawnych.
Pytania skierowane przez dziennikarzy do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) otrzymują odpowiedzi wymijające – że korespondencja ta, to jedynie formą przypomnienia o obowiązku obliczania i wpłacania zaliczek na podatek dochodowy. Że pisma takie są formą przypomnienia o obowiązkach podatkowych i nie wiążą się z jakimikolwiek czynnościami sprawdzającymi czy kontrolnymi.
Jak zatem określić opisane działanie KAS?
Czy tak, jak sugerowaliby to prawnicy, specjaliści od prawa karnego? Że widać w tym działaniu oznaki terroru? Czyli używania siły przeciwko osobom z pogwałceniem prawa, mającego na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności ustępstw w drodze do realizacji określonych celów?
Czy też, po przemyśleniu i wyszukaniu bardziej racjonalnych argumentów, że jest to oznaka bezsilności ze strony podmiotu straszącego. Być może zauważył ktoś w KAS, że istnieją podmioty gospodarujące, które nie wpłacają w trakcie roku podatkowego zaliczek na podatek dochodowy, a wykazują jednak zysk w rocznych zeznaniach podatkowych.
Istotnie – należałoby to sprawdzić, bo przecież lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Należałoby zorganizować kontrole u takich podatników, w trakcie których należałoby przebadać zapisy w księgach i dowody księgowe oraz ustalić, czy rzeczywiście zaistniała konieczność wpłacenia zaliczek na podatek dochodowy. Tylko… sił i środków w KAS brakuje. Tym bardziej, że taka niełatwa kontrola musiałaby zostać przeprowadzona w miejscu prowadzenia ksiąg, a duża część podatników (spółki z o.o.) opiera swoje ewidencje podatkowe na księgach rachunkowych, wiedza o których nie jest silną stroną specjalistów od podatków.
Czyli jednak należało wpierw postraszyć.
2 komentarze
Magissa
Mam przed sobą takie zawiadomienie o zamiarze wszczęcia kontroli podatkowej w zakresie sprawdzenia prawidłowości dokonywania wpłat zaliczek na pdof za 2019 r. – Art. 282b par. 1. Podatnik uregulował oba kwartały, sprawa skończyła się na oświadczeniu o wysokości zaliczek.
admin
Piszesz o zawiadomieniu o zamiarze wszczęcia kontroli podatkowej stosowanym na podstawie art. 282b. § 1 ustawy Ordynacja podatkowa. To trochę inna sprawa, niż ta, o której pisałem. Niemniej rozsądni podatnicy powinni problem przemyśleć i przyjąć do wiadomości, że z płaceniem prawidłowo skalkulowanych zaliczek na podatek dochodowy żartować sobie nie można. Widocznie wpływy do budżetu z podatków zaczynają się zmniejszać.
Cieszę się z Twoich odwiedzin. Pozdrawiam.