• Problemy rachunkowości

    O polityce… rachunkowości

    Niewiele mogłem ostatnio napisać, gdyż trudno było w polskim okresie powyborczym skupić się na problemach rachunkowości. Tym bardziej, że okres przed- i powyborczy obfitował w wydarzenia, które mogły zachwiać wiarą księgowych w mądrość, prawość i nieomylność organów Rzeczpospolitej. Z wyjątkiem, oczywiście, tych „księgowych”, których postawa życiowa nie koliduje z usprawiedliwianiem poczynionych wyborów tym, że wybrani przez nich przedstawiciele narodu „też kradną, ale przynajmniej się dzielą”. Chciałem tutaj i dziś napisać o czymś, co ma luźny związek z polityką, czynioną na szczeblu władzy ustawodawczej i władzy wykonawczej. Idzie otóż o politykę rachunkowości, zwaną też polityką bilansową, którą winny uprawiać jednostki zobowiązane do prowadzenia tzw. pełnej księgowości. Powinny nie tylko dlatego, że…

  • Zaskoczenia i zadziwienia

    Terror fiskusa

    Zdarzało mi się w niedalekiej jeszcze przeszłości ubolewać publicznie na forach dyskusyjnych nad nadmierną swobodą (delikatnie rzecz ujmując) w prowadzeniu ewidencji księgowych, służących sprawozdawczości finansowej oraz deklarowaniu i opłacaniu podatków. Szło o ograniczenie praktyk, polegających na lekceważeniu przepisów, mających zapewnić i rzetelność, i prawidłowość prowadzonych ewidencji, a w konsekwencji przekreślających rzetelność finalnych produktów pracy księgowych. Swobodę tę podgrzewały głosy w dyskusji, twierdzące, że jakość pracy księgowych jest kontrolowana niezwykle rzadko, a zatem bez większego sensu są starania o rzetelność i prawidłowość zapisów księgowych. Jeśli ubolewałem, jak wyżej, to ubolewania te były powodowane głównie stopniową utratą prestiżu zawodu księgowego. Bo jak tu poważać zawód, który wykonuje nikomu niepotrzebną, wymuszoną przepisami robotę,…

  • Zaskoczenia i zadziwienia

    Miało nie być o polityce…

    Mam ostatnio problem z pisaniem, bo wszystkie moje próby kończą się zdaniami zabarwionymi bieżącą polityką. A ja postanowiłem z założenia wystrzegać się tematów, które ustawiają autora po którejś ze stron aktualnych sporów przedwyborczych. Tyle, że jest to ogromnie trudne. Przynajmniej zastrzegę się tutaj – nie jestem zdecydowanym zwolennikiem żadnego z komitetów wyborczych, figurujących w ewidencji PKW. Każdemu z komitetów jestem w stanie przypisać duże ilości plusów dodatnich i niemniejsze ilości plusów ujemnych (sorry, Lechu, za naruszenie praw autorskich). I nie jestem jeszcze pewny, w którym okienku na karcie do głosowania postawię swój „X”. Dotychczasowa kampania wyborcza i teksty w niej głoszone odstręczają od jakiegokolwiek angażowania się. Ale na wybory wybiorę…