Jak zrobić karierę w księgowości?
Sposobów na zrobienie tzw. kariery jest wiele. Ponoć najłatwiej robi się karierę w polityce. Bywa to też szansą sukcesu dla młodych ludzi, którym w życiu niewiele wyszło. Nie jestem oryginalny w swoich stwierdzeniach na ten temat. Wielki Polak – Józef Piłsudski – miał powiedzieć: „Do polityki garną się ludzie, którzy nic nie osiągnęli, a więc nieudacznicy i darmozjady. Polityka to dla nich deska ratunku, mogą godnie żyć nie dając w zamian nic”.
Zdarzają się wcale często ludzie młodzi, którzy uważają, że istnieje pewna alternatywa dla stosunkowo nieskomplikowanej kariery w zawodzie polityka. Córka znajomych, będąca po maturze u progu kariery zawodowej pocieszała się mówiąc – jeśli mi się nie poszczęści, zawsze mogę pójść do polityki albo… do księgowości. ?
Czy owa młoda osoba ma rację, jeśli wydaje się jej, że do wykonywania
zawodu księgowego wystarczy chęć szczera i poczytanie kilku publikacji w
internecie? Pytanie zda się – retoryczne.
Spróbuję to rozważyć, biorąc za punkt wyjścia moje doświadczenia z
dziesięcioleci pracy zawodowej oraz wnioski z działalności na rzecz środowiska zawodowego.
Postaram się zarazem spełnić prośbę młodego, sympatycznego Kolegi, który w
komentarzu do mojego wpisu na blogu, poprosił o wskazówki, które mogłyby pomóc
w ukształtowaniu kariery księgowego.
A zatem…
Nie zazdroszczę młodym ludziom, którzy wybierają obecnie zawód księgowego, jako swój pierwszy zawód. Głownie dlatego, że na temat tego zawodu narosło wiele mitów i uprzedzeń, a na upartego nie wiadomo do końca, czym księgowy, czy księgowa (jeśli dalej będę pisał o zawodzie w formie męskiej – to wyłącznie dla uproszczenia) powinna się zajmować. Nie istnieją w końcu i niestety chyba, żadne uregulowania prawne na temat zawodu księgowego. Jeśli spojrzy się na oferty pracy zamieszczane w serwisach ogłoszeniowych, można dojść do wniosku, że zarówno pracodawcy, jak i przyszli pracownicy nie są pewni do końca, jak winna być skonstruowana oferta pracy dla księgowego i w jaki sposób sporządzić curriculum vitae (CV), by wydało się atrakcyjne dla pracodawcy. Inaczej – pracodawca często nie wie, czym powinien zajmować się księgowy, a przyszły księgowy nie wie, co powinien umieć, by spełnić oczekiwania pracodawcy.
Nie dziwię się – widzę, że w zakres obowiązków księgowych mogą wchodzić m.in. – ujarzmianie komputerów i różnorakich systemów finansowo-księgowych, znajomość prawa podatkowego i prowadzenia podatkowych ksiąg przychodów i rozchodów (PKPiR), znajomość rachunkowości i prowadzenia ksiąg rachunkowych (handlowych, czyli KH) z umiejętnością sporządzania sprawozdań finansowych, często znajomość problematyki kadrowo-płacowej ze znajomością zagadnień ochrony danych osobowych. Nie będzie wielką przesadą wymaganie od księgowego umiejętności poruszania się w przepisach prawa, zwłaszcza prawa podatkowego, prawa cywilnego oraz prawa spółek handlowych.
Oczywiście nie wszystko na start, a wszystko po kolei. Na
tym chyba zasadza się kariera zawodowa księgowego. Jeśli wpiszemy w okienko wyszukiwarki
Google’a tag „kariera księgowego” to w wyniku wyszukiwania otrzymamy na ogół linki
do publikacji traktujących o szczeblach awansu księgowych – od asystenta
księgowego do dyrektora finansowego.
Tylko, czy o to wyłącznie idzie…
Gdyby ktoś zapytał mnie, co decyduje o rozwoju kariery księgowego, wymieniłbym trzy czynniki. Po pierwsze predyspozycje, po drugie wiedza i po trzecie tzw. fart, czyli szczęście. Kolejność wcale nieprzypadkowa. I nie silę się tu na oryginalność – większość fachowców powie to samo. Brak predyspozycji, brak wiedzy, czy brak szczęścia przekreśla karierę w zalążku.
Predyspozycje zawodowe to wrodzone skłonności do
wykonywania danego zawodu. To uzdolnienia i talenty posiadane przez daną osobę.
Predyspozycje to pojęcie bardzo pojemne. Zawiera w sobie cechy określające osobowość,
temperament, talenty oraz preferencje, czyli zainteresowania, pasje,
uznawane wartości.
Spróbujmy zatem zastanowić się, rozważając ewentualność rozpoczęcia pracy w
zawodzie księgowego, czy też przekwalifikowania się do podjęcia pracy w tym
zawodzie, czy praca ta będzie w stanie sprawiać nam przyjemność i
satysfakcję z jej wykonywania.
Jestem zdania, że nie każdy człowiek nadaje się do wykonywania zawodu
księgowego.
Dobry księgowy to człowiek wewnętrznie uporządkowany. Nie ma w jego
życiu miejsca na niestabilność i chaos. Wewnętrzne uporządkowanie osiąga się
przez naukę planowania, zarządzania swoim czasem, nadawania
priorytetów zadaniom do wykonania oraz weryfikowania tych priorytetów.
Dobry księgowy to człowiek lubiący matematykę. W końcu księgowość,
rachunkowość, to matematyka stosowana. Na upartego można sprowadzić
rachunkowość do sztuki tworzenia baz danych i zarządzania nimi w celu sporządzania
sprawozdań finansowych. Księgowość to praca biurowa, siedząca, wśród
uporządkowanych dokumentów, choć rozwój techniki i technologii powoduje, że
papieru w tej pracy coraz mniej.
Dobry księgowy to człowiek opanowany chęcią ciągłego rozwoju. Księgowości,
rachunkowości, nie da się opanować na studenckiej zasadzie „3Z” (zakuć, zdać,
zapomnieć). Jeśli, młody człowieku, zdecydujesz się na uprawianie zawodu
księgowego, wiedz, że uczyć się musisz swojego zawodu do końca swojej kariery zawodowej.
Musisz się rozwijać, być na bieżąco ze zmianami zachodzącymi w księgowości.
Nadto musisz śledzić branżowe newsy, zmiany w legislacji, a nawet projekty tych
zmian, by być w stanie wnosić do tych projektów swoje uwagi. Księgowy, który
zatrzymał się w rozwoju, traci szybko swoją wartość i może zajmować w hierarchii
zawodu stanowiska wyłącznie pośledniejsze.
A zatem – przemyśl wpierw starannie swoją decyzję o zatrudnieniu się w
zawodzie księgowego. To decyzja wymagająca niemałych inwestycji – i materialnych,
i niematerialnych. Rozczarowanie i zmiana preferencji zawodowych byłyby zbyt kosztowne.
Warto swoimi przemyśleniami podzielić się z doświadczonym księgowym czy
księgową. Może warto spróbować wpierw jako asystent księgowego, nawet w formie
wolontariatu. A w razie nie dających się usunąć wątpliwości – zrezygnować – bo
nie da się tego zawodu uprawiać z przymusu czy braku alternatywy.
Wiedza – czyli to, co powinien wiedzieć i umieć księgowy, by mógł efektywnie wykonywać swą profesję. I ponosić za to odpowiedzialność, bo praca w księgowości, jak niewiele innych, wiąże się z odpowiedzialnością. Nie tylko służbową, ale bywa, że i karną, w tym karną skarbową. Konieczną wiedzę podzieliłbym na trzy podrozdziały – tzw. teorię, wiedzę praktyczną oraz umiejętności językowe.
O wiedzy teoretycznej zdań kilka(naście).
Decyzję o aplikowaniu do pracy w księgowości można podjąć w dwojakich okolicznościach, tj. myśląc o jej podjęciu jako pierwszej pracy oraz później – w wyniku decyzji o zmianie zawodu. W każdych okolicznościach aplikując do zawodu księgowego, należy mieć za sobą solidną naukę podstaw księgowości. Lekkomyślnością jest sądzić, że do księgowania w księgach rachunkowych wystarczy paroletnia praktyka w prowadzeniu PKPiR i poczytanie kilku publikacji fachowych w internecie. To tak, jakby się chciało zdać egzamin maturalny bez skończenia szkoły podstawowej.
Rachunkowość wymaga opanowania podstaw rachunkowości – na kursach (także internetowych w trybie on-line) lub choćby przez lekturę dobrego podręcznika. Początkującym księgowym zalecam przestudiowanie „Podręcznika samodzielnej nauki księgowania” autorstwa Barbary Gierusz i poćwiczenie rozwiązywania zadań zawartych w podręczniku (osiągalny jest też podręcznik zawierający rozwiązania tych zadań). Inwestycja w kupno podręcznika jest niewielka – nowy podręcznik kosztuje raptem 45 zł.
To w zasadzie wystarczy, jeśli nasze ambicje nie sięgają wyżej niż stanowisko księgowego, czy księgowej wprowadzającej do ksiąg rachunkowych operacje wynikające z dokumentów sprawdzonych i zadekretowanych wcześniej przez bardziej doświadczonego kolegę lub koleżankę. Jeśli natomiast nasze ambicje zawodowe sięgają wyżej – w tym osoby prowadzącej samodzielnie księgi rachunkowe, stanowiska głównego księgowego, czy nawet dyrektora finansowego – musimy pokierować naszą karierą zupełnie inaczej.
Warto zapoznać się z zasadami certyfikacji zawodowej ustalonej
przez Stowarzyszenie Księgowych w Polsce (dalej: SKwP) i starać się o osiąganie
szczebli rozwoju kariery księgowej opisanych w tych zasadach. Zapoznawanie się
z tymi zasadami można rozpocząć od strony internetowej Stowarzyszenia: https://instytut.skwp.pl/stowarzyszenie/certyfikacja-zawodu-ksiegowego
zawierającej stosowne informacje i linki.
Trudno ukryć, że nabywanie umiejętności umożliwiających rozwój zawodowy
księgowych odbywa się latami i jest dość kosztowne – trzeba odbyć stosowny i
odpłatny kurs kończony egzaminem, a każdy egzamin jest przeprowadzany przez
komisję egzaminacyjną, działającą w Oddziale Okręgowym SKwP, będącym
organizatorem kursu. W ten sposób osiągnąć można potwierdzenie certyfikatem
SKwP kwalifikacji:
stopnia I – na stanowisko księgowego
stopnia II – na stanowisko specjalisty ds. rachunkowości (samodzielnego
księgowego)
stopnia III – na stanowisko główny księgowy
SkwP przewiduje również IV stopień certyfikacji – na stopień dyplomowanego księgowego. Egzaminy na dyplomowanych księgowych przeprowadza Główna Zawodowa Komisja Egzaminacyjna powołana przy Zarządzie Głównym SKwP.
Zauważyłem na stronach SKwP, że Stowarzyszenie organizuje również szkolenia kursowe na tytuł „certyfikowanego eksperta usług księgowych”. Odbywać się to będzie zapewne zgodnie z wymogami zawartymi w Międzynarodowych Standardach Edukacyjnych Rachunkowości, o czym pisałem w moim wpisie na blogu zatytułowanym: „O ponownej regulacji zawodu księgowego” – oto link: https://www.zbychd.pl/o-ponownej-regulacji-zawodu-ksiegowego/.
Czy warto rozwijać się w oparciu o zasady certyfikacji
zawodowej ustalonej przez SKwP?
Myślę sobie, że warto. Przede wszystkim dlatego, że certyfikaty wydawane przez
SKwP są honorowane wszędzie, przez każdą instytucję, której zależy na wysokich
i zweryfikowanych umiejętnościach kandydatów na pracowników czy współpracowników.
O wiedzy praktycznej zdań kilka(naście).
Nie da się prowadzić ksiąg bez urządzeń księgowych. W moich młodych latach ubiegłego wieku urządzeniami takimi były – tzw. „amerykanka” (czyli tabelaryczna technika księgowości), czy urządzenia średniej mechanizacji do prowadzenia księgowości przebitkowej. Dziś trudno już pomyśleć o prowadzeniu ksiąg bez komputera i programów finansowo-księgowych, choć widzę jeszcze na forach księgowych zapytania o „amerykankę”, zwłaszcza ze strony księgowych jednostek ngo (stowarzyszenia, fundacje), i to wcale nie bez racji (bo prostota i taniość).
Znajomość podstaw obsługi przez księgowego konkretnego programu finansowo-księgowego, w tym najpopularniejszych chyba programów: InsERT-a (Rewizor, Rachmistrz), Sage (Symfonia), czy Comarch (Optima) są dużym atutem w staraniach o dobre miejsce pracy. Tych umiejętności nie da się osiągnąć z tzw. doskoku, przez literaturę czy oglądanie stron internetowych. Konieczne wydaje się ukończenie kursu zorganizowanego przez dobrą instytucję szkoleniową oraz kilkumiesięczna praktyka pod okiem fachowca – nawet jako wolontariusz, asystent księgowego.
I o umiejętnościach językowych, wieńczących poziom wiedzy fachowej.
Kwestia, wydawałoby się, nie najbardziej ważna. Ale przeglądając oferty pracy dla księgowych na popularnych portalach ogłoszeniowych, można dojść do zupełnie innego wniosku. Poszukiwani są bardzo księgowi ze znajomością języka obcego, a często jest to jeden z warunków zatrudnienia. Nic dziwnego, Polska funkcjonuje przecież w Unii Europejskiej. Korespondencja handlowa czy wiele materiałów sprzyjających rozwojowi umiejętności księgowych, publikowana jest w językach obcych – idzie tu głównie o międzynarodowe standardy rachunkowości i sprawozdawczości finansowej. Nie wypada obecnie starać się o zatrudnienie w renomowanej firmie, często z obcokrajowcami w zarządzie firmy, bez znajomości języka angielskiego – i czynnej, i biernej przynajmniej na poziomie średnio zaawansowanym (kategoria B1). Bliskość i wielość kontaktów handlowych z naszym zachodnim sąsiadem wskazywałaby na konieczność osiągnięcia podobnego poziomu języka niemieckiego. Spojrzenie w przyszłość może zwrócić uwagę na celowość opanowania języka rosyjskiego (a może chińskiego?). Chyba, że chcemy oddać pole bez walki imigrantom ekonomicznym ze wschodu.
Na koniec o czynniku, który wymieniłem jako trzeci
z kolei, czyli o tzw. farcie, czyli szczęściu. Myślę tu o szczęśliwym
znalezieniu porozumienia z pracodawcą, który nie tylko da dobrą, uczciwie
opłacaną pracę, ale i umożliwi, pomoże lub przynajmniej nie będzie przeszkadzał
w rozwoju zawodowym osoby zajmującej się księgami rachunkowymi.
Biorę również pod uwagę nieszczęście, które może spotkać osobę decydującą się
na podjęcie pracy w księgowości, jeśli trafi na pracodawcę ustawionego na
bakier z uczciwością, mało dbającego o przestrzeganie przepisów prawa bilansowego
oraz przestrzeganie standardów sprawozdawczości finansowej.
Z mojej praktyki wynika, że na samo szczęście w powyższej mierze liczyć nie można i z reguły temu szczęściu trzeba pomóc. Warto zrobić wywiad w środowisku, zebrać opinie (byłych pracowników, kontrahentów). Na szczęście w zawodzie księgowego nie istnieje już rynek pracodawcy i nie ma potrzeby łapania pierwszej lepszej oferty pracy.
Możemy szukać pracy bez większego ryzyka w renomowanym biurze
rachunkowym. Jest to opcja właściwa dla początkujących księgowych o niewysokich
kwalifikacjach. Szef biura lub główny księgowy jest w stanie szybko zorientować
się, jakie umiejętności prezentuje kandydat na pracownika i w razie pomyślnej
aplikacji – jaki zakres prac w księgowości można pracownikowi przydzielić.
Można także liczyć na to, że z biurze znajdziemy Mistrza, pod okiem którego
będziemy w stanie doskonalić nasz warsztat. Osobiście jestem zwolennikiem tezy,
że księgowość-rachunkowość to rodzaj rzemiosła, które opanowuje się od szczebla
terminatora, przez szczebel czeladnika do szczebla mistrza. Tak było przez
wieki, tak i po trosze jest teraz.
Pisząc o renomowanym biurze rachunkowym miałem na myśli biuro prowadzone przez
osobę z dobrymi kwalifikacjami, najlepiej biegłego rewidenta lub doradcę podatkowego.
Nadto powinno to być biuro dobrze wyposażone (sprzęt i legalne oprogramowanie),
posiadające solidne ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, duże doświadczenie
i uznaną pozycję na rynku, a także szeroki zakres świadczonych usług
księgowych.
W pozostałych wypadkach o tym, że mamy do czynienia z pracodawcą
zdającym sobie sprawę z wagi problemu prowadzenia w przedsiębiorstwie porządnej
księgowości (rachunkowości) nie musi przesądzać wcale wielkość firmy. I tu,
proszę mi wierzyć, trzeba mieć przyzwoite kwalifikacje księgowego, by
rozpoznać, z kim mamy do czynienia.
Wiele dać może w miarę szczera rozmowa wstępna z pracodawcą i osobą
odpowiedzialną za finanse firmy, pozwalająca ustalić status firmy, rynek, na
którym działa (lub ma działać), wielkość i jakość aktualnego i docelowego zatrudnienia,
a w końcu stan ksiąg i sprawozdawczości finansowej. Skorzystać można także z
dobrodziejstw KRS i zapoznać się z ostatnimi sprawozdaniami finansowymi, jeśli
oferta pracy jest atrakcyjna i wydaje się nie do odrzucenia. Sprawnemu
internaucie wiele może powiedzieć również na temat firmy wujek Google.
Jeśli mocno widać moje zalecenia ostrożności w wyborze
pracodawcy, to nie pojawiają się one bez przyczyny, której należy upatrywać w
doświadczeniach autora oraz budzących czasem grozę zwierzeniach jego Koleżanek
i Kolegów, także na forach dyskusyjnych.
Sam spotkałem się np. z „dziwnymi” saldami w rocznych „obrotówkach” (ujemne
saldo kasy, dodatnie saldo przychodów przyszłych okresów) oraz z nie
bilansującymi się w księgach bilansami otwarcia z poprzednich lat obrotowych, czy
też niezamkniętymi okresami sprawozdawczymi (całe lata obrotowe zapisane tylko
w tzw. buforze programu f-k). Wiele zdziwień i problemów nastręcza zazwyczaj przejmowanie
ksiąg i dokumentacji z biur rachunkowych, z którymi zakończono współpracę
wskutek rozczarowania poziomem świadczonych przez nie usług księgowych.
Nie są to, oczywiście, problemy, które z góry przekreślają szanse podjęcia
współpracy z pracodawcą. Trzeba mieć jednak na względzie poziom swoich kwalifikacji
i swoje możliwości w odniesieniu do ewentualnej naprawy systemu ewidencji gospodarczej
i czasem, koniecznych korekt złożonych wcześniej deklaracji i zeznań
podatkowych.
Powodzenia życzę!
5 komentarzy
Sebastian89
Super artykuł. W sumie wszystko zgadza się z tym, co sam zaobserwowałem w ogłoszeniach oraz z rozmów ze znajomymi.
Ja staram się podążać taką ścieżką: po 7 latach zmieniłem pracę i z biura rachunkowego, które prowadziło tylko PKPiR, przeniosłem się do biura prowadzącego głównie KH. Wcześniej ukończyłem kurs w SKWP w Łodzi na II stopień i widzę, że dobrze radzę sobie w pracy na księgach rachunkowych bazując głównie na wiedzy z kursu. Wiosną 2021 chciałbym ruszyć z kursem na III stopień i później spróbować znaleźć pracę w dziale księgowym jakieś spółki. Ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
admin
Dzięki za uznanie. Gdyby życie postawiło większe wymagania niż te, na które wystarcza wiedza z kursu – pisz w komentarzach, postaram się pomóc.
Sebastian89
Na pewnie skorzystam z Pana pomocy w razie potrzeby 🙂
Lukasz
Bzdury. Dzisiaj księgowy nie musi znać ustawy o rachunkowości. Wystarczy że zna język obcy. Resztę ogarnia SAP, a jak jest coś inaczej niż UoR pisze to tym gorzej …. dla ustawy.
admin
Łukasz, ciekawe to, co zauważyłeś. Oczywiście pojmuję to jako sarkazm. Albo idzie tu o rachunkowość zarządczą, nie – finansową.
Gdybyś był uprzejmy rozwinąć swoje spostrzeżenie – byłbym wdzięczny.
Nawiasem – dobrze, że wcelowałem choćby w kwestię znajomości języków obcych. 😉