Artykuł na zamówienie

Nowy Polski Ład

Nie wypada wręcz, bym nie odniósł się do sztandarowych pomysłów zwanych przez Rząd i Partię naszą – Polskim Ładem. Tym bardziej, że oczekują tego ode mnie najlepsi obserwatorzy i komentatorzy mojego bloga. Trudno mi to szło i jeszcze ciężej mi to idzie, bo z każdym dniem sprawy zamiast się wyjaśniać, gmatwają się jeszcze bardziej. Coś tam kiedyś w sprawie Polskiego Ładu uroczyście zadeklarowano i nawet pod okiem kamer TV wielostronnie podpisano. Potem postanowiono, że o Nowym Polskim Ładzie przedstawiciele warstw rządzących Rzeczpospolitą będą opowiadać na delegacji w polskich gminach. No i opowiada się tam różne historie o polskim ładzie – w mojej ocenie dyrdymały, bo więcej tam propagandy niż konkretów. Co z góry powinno budzić ostrożność ludzi niezależnie myślących.

1

Kiedy, jeszcze przed ukuciem hasła niosącego „Polski Ład”, padło hasło mówiące o Nowym Ładzie, przypomniały mi się uniwersyteckie wykłady ekonomii. Tam mówiło się o historii USA, i o reformach podjętych w obliczu Wielkiego Kryzysu przełomu lat 20-tych o 30-tych ubiegłego wieku. Reformy te nazwano właśnie Nowym Ładem. Oparto te reformy głownie o finansowanie mających pobudzić gospodarkę wielkich inwestycji strukturalnych. Włączono do programu ważne reformy pobudzające gospodarkę, dzięki którym w ramach walki z bezrobociem powstały w USA m.in. ubezpieczenia społeczne, wprowadzono prawo pracy, ustanowiono płacę minimalną, podjęto realizację programów robót publicznych, budownictwa komunalnego, programów wsparcia krajowego rolnictwa, kultury i sztuki, ochrony przyrody. Celem było zwiększenie siły nabywczej ludności oraz pobudzenie gospodarki m.in. przez umiejętną politykę banku centralnego. Dalszym celem była eliminacja negatywnych skutków kryzysu gospodarczego.

Amerykański Nowy Ład przyniósł oczekiwany sukces, choć nie zapobiegł kolejnej recesji z 1937 roku. Można jednak przyjąć, że był przełomem ze skutkami nie do przecenienia.

2

Związany z pandemią COVID-19 kryzys gospodarki polskiej stawia podobne wyzwania jak sytuacja USA w początku lat 30-tych ub. wieku. Bo – widzimy skurczoną ilość skurczonych podmiotów gospodarczych, niewesoły stan budżetu centralnego, pełzającą inflację, biedniejące samorządy, pogarszające się nastroje w społeczeństwie. Co w takiej sytuacji zamierzają polskie władze (świadomie nie piszę o polskim rządzie), by ów rysujący się wyraźnie kryzys powstrzymać. Zaczęło się otwarcie mówić o Nowym Ładzie, szybko przemianowanym na Polski Ład. Obecnie znany jest z zapowiedzi medialnych projektowany pakiet zmian w podatkach i ubezpieczeniach społecznych, polegający na podniesieniu kwoty wolnej w PIT do 30 tys. zł, podwyższeniu do 120 tys. zł drugiego progu podatkowego w PIT, emeryturze do 2500 zł bez podatku oraz ustanowieniu składki zdrowotnej na poziomie 9 proc. bez możliwości jej odliczania od podatku dochodowego. Mówi się też nieśmiało o zapewnieniu przez państwo do 100 tys. zł wkładu własnego na kredyt mieszkaniowy, pozwoleniu na budowę domów do 70 m kw. na podstawie zgłoszenia i umorzeniu kredytów mieszkaniowych do 150 tys. zł w zależności od liczby dzieci w rodzinie. I właściwie niewiele więcej.

Wszystko to ustanowione zostało właściwie na gębę. Nie liczę tu deklaracji podpisanej szumnie przez liderów koalicji rządzącej. Zwłaszcza, że bardziej szczegółowe deklaracje głoszone przez polityków w tzw. terenie – odbiegają od deklaracji pierwotnej. Okazuje się, że tzw. Polski Ład opierać się ma w gruncie rzeczy na idei działania legendarnej, góralskiej ferajny Janosika – zabrać tym, co mają lub mieć mogą, a zabrane rozdzielić wśród swoich. Nie zamierzam tu dookreślać tych ‘co mają lub mieć mogą’ bo to w sumie grupa niewyraźna.

Próbuje się badać np., jaki wpływ Polski Ład będzie miał zgodnie ze swymi założeniami na sytuację finansową emerytów, osób schorowanych i niepełnosprawnych. Zarówno tych o najniższych emeryturach, jak i tych o emeryturach względnie wysokich, wypracowanych przez kilka dziesięcioleci pracy zawodowej. Wygląda na to, że wszyscy na zmianach mogą stracić. Nawet ci najbiedniejsi z najbiedniejszych emerytów. Bo co im przyniesie podniesienie kwoty wolnej od opodatkowania. Zamienią oszczędność w PIT-cie na nieodliczalną od podatku wyższą składkę ZUS na ubezpieczenie zdrowotne i brak możliwości odliczenia od podatku dochodowego wydatków na zakup leków, czy praktyczne zniesienie możliwości stosowania ulgi rehabilitacyjnej.

W zasadzie o projektowanym pakiecie zmian podatkowo-składkowych nie ma co więcej pisać. Po pierwsze dlatego, że ww. zmiany pozostają w sferze mglistych projektów (Premier RP wspominał coś o terminie 100 dni nie precyzując od kiedy biegnących). Po drugie dlatego, że brak choćby szkicu uregulowań nie pozwala na jakąkolwiek ocenę. Po trzecie dlatego, że gadanie o tym, co by się chciało, to albo poezja, albo polityka. Pisanie nawet bezsensownych utworów poetyckich nikomu nie szkodzi, a takież politykowanie może szkodzić i owszem, zwłaszcza bezrozumnym głowom. Sprowadzanie „Polskiego Ładu” do listy życzeń, co komu chciałoby się dać, bez oglądania się na to, z czego podarunki byłyby finansowane, rozpatrywałbym w kategoriach polityki przedwyborczej, obliczonej na pozyskanie głosów wyborców o niskim wskaźniku IQ.

3

Przypomnę tutaj swój niezwykle pozytywny stosunek do projektu wprowadzenia tzw. CIT-u estońskiego. Widziałem w projektach zmian do ustawy o CIT niezwykle pozytywny zamiar – zachętę do pozostawiania środków finansowych w przedsiębiorstwie dla inwestycji rozwojowych w jego majątek. Celem drugorzędnym było uproszczenie i zminimalizowanie formalności przy rozliczeniach podatkowych – odejście od ewidencji podatkowych oraz poprzestanie na tym co i tak powinno być prowadzone prawidłowo i rzetelnie, czyli na księgach rachunkowych. Założenia do projektu ustawy były na tyle optymistyczne, że projektodawcy oczekiwali  skorzystania ze zmian nawet przez dwieście tysięcy podmiotów gospodarczych. Okazuje się, że skorzystało około 330 firm.

Czemu tak się stało? Odpytywani przedsiębiorcy wskazują na zbyt skomplikowane mechanizmy zmian i ograniczenie z góry listy podmiotów, które mogły z CIT-u estońskiego skorzystać. Z zapowiadanego zwolnienia od CIT zrobiono nie najniższy ryczałt od dochodów spółek kapitałowych. Krytycy zmian wskazywali też na konkretne bariery wejścia w CIT estoński oraz stosunkowo restrykcyjne wymogi, które firma musi spełnić, by móc skorzystać z tego mechanizmu.

Osobiście odnoszę wrażenie, że dodatkową, istotną barierą w dobrym przyjęciu ww. zmian była konieczność uznania za podstawową ewidencję służącą celom podatkowym – ksiąg rachunkowych, czyli kolokwialnie – pełnej księgowości. Dostosowanie prowadzonej ewidencji do wymogów podatkowych to sprawa relatywnie mało skomplikowana. Udowodnienie fiskusowi wysokości dochodów prawidłowo i rzetelnie prowadzonymi księgami rachunkowymi to jednak wyższa szkoła jazdy. I takaż odpowiedzialność.

4

Myślę sobie, że Nowy Polski Ład to za wysokie schody dla naszych krajowych prawodawców, którzy wolą wprowadzać drobne a uciążliwe później zmiany w ustawach pod osłoną nocy, na podstawie poselskich projektów, nie wymagających zbytnich procedur, a zwłaszcza konsultacji społecznych. W naszych warunkach konieczna wydaje się kompletna przebudowa systemu podatkowego, od Ordynacji Podatkowej począwszy. Jeśli już nasi Rządzący muszą szukać wzorów za granicą – niech spojrzą znów w kierunku Estonii, gdzie system podatkowy jest prosty, przejrzysty i czytelny. Stawka PIT wynosi 20%, stawka CIT tyle samo, podstawowa stawka VAT – tyle samo. I niechby wreszcie przy okazji spowodowano, by PIT i CIT zyskały swoje właściwe znaczenia. Żeby PIT stał się podatkiem od dochodów osobistych (Personal Income Tax), a CIT właściwie skierowanym podatkiem od dochodów osób prawnych (Corporate Income Tax). I w końcu – żeby wreszcie przy tworzeniu nowego systemu podatkowego doceniono odpowiednio konstytucyjne zasady sprawiedliwości, równości i powszechności opodatkowania.
Dlaczego piszę o tych zasadach? Ponieważ znam wagę przestrzegania zasad tworzenia prawa. Dam przykład. Wspominałem już wcześniej, że przy tworzeniu firmowych zasad (polityki) rachunkowości możemy pozwolić sobie na różne, często alternatywne rozwiązania. Rozwiązania te są naszym wewnętrznym prawem. Są zresztą szanowane przez działający z zewnątrz system podatkowy. Swoboda doboru rozwiązań w firmowej polityce rachunkowości jest jednak ograniczona – przez konieczność nienaruszania podstawowych zasad rachunkowości. Tylko tyle i aż tyle.

5

Na koniec.
Brak konkretów w opowiadaniu rządzących o przyszłym Polskim Ładzie każe się domyślać, że niby-nowe rozwiązania podatkowo-składkowe mogą posłużyć co najwyżej sfinansowaniu kiełbasy wyborczej 2023 roku. Zakres nowych inwestycji strukturalnych, oby nie poronionych jak CPK, czy przekop Mierzei Wiślanej, zostanie ograniczony do kwoty środków z UE „wynegocjowanych” przez rządzących z Funduszu Odbudowy UE po pandemii COVID-19. Chciałbym wierzyć, że środki te nie zostaną uszczuplone o konsekwencje (kary) rzekomej niezgodności prawa unijnego z Konstytucją RP. Gdyby ktoś dziś zapytał mnie, co sądzę o „Polskim Ładzie” odpowiedziałbym, że nie ma jeszcze o czym mówić, czy pisać, nie bawiąc się po amatorsku w politykę.

4 komentarze

  • zbyszek44

    „Mądrego to i dobrze poczytać”. Są już konkretne rozwiązania, które zaakceptował sejm. Jeszcze ustawy muszą przejść parę „punktów kontrolnych” ale zapewne zasadniczo nic się nie zmieni. Najciekwsza jest ulga dla klasy średniej. Sytuacja przypomina trochę socjalizm, którego cechą niedłączną było to, ze walczył dzielnie z problemami, które sam wywoływał. W ogóle trzeba postawić pytanie dlaczego politycy w sprawach podatkowych, płacowych, ubezpieczeniowych nie tworzą zasad, które wymuszają samoregulację? Czyli zdefiniownie pewnego algorytmu, który reguluje w dającej się przewidziec przyszłości wielkości obciążeń podatkowych. Ustalanie teraz kwoty wolnej i progów podatkowych, w postaci konkretnej liczby, jest bez sensu, bo przeecież inflacja, która jak wiadomo, istnieje w każdym kraju na świecie, spowoduje zmianę jej realnej wartości. Dlaczego rządzący wskazują kwotę wolną i I próg podatkowy kwotowo, a nie uzależniają od innych wartości, które realnie da się wskazać? Na przykład płaca minimalna, która ustalana jest kwotowo na każdy rok, lub średnia krajowa nie mogłaby być takim odniesieniem? Czy ustalenie, że kwota wolna od podatku to 12-tokrotność płacy minimalnej lub jakiejś części średniej krajowej płacy nie byłoby takim rozwiązaniem? W dodatku pozbawiłoby to dezynwoltury decydentów przy ustalaniu tej minimalnej płacy, bo zbytnie jej podwyższanie wpływałoby negatywnie na wysokość podatków. Widzę też tu pewną sprzeczność, bo przecież składkę zdrowotną oraz składki ZUS ustalono procentowo, zabezpieczając się przed realnym spadkiem jej wartości, natomiast kwoty progów podatkowych ustalono kwotowo ze świdomością, że ulegną inflacji. Ale nigdy się tak nie stanie, bo politycy w takiej sytuacji pozbawilliby się sami argumentów w postaci kiełbasy wyborczej-obiecanek w kwestii właśnie owych stawek podatku. No cóż, zatem będziemy dalej mieli to co mamy. Dyskutowanie czy kwoty mogą być wyższe czy niższe nie ma żadnego sensu, skoro ich realna wartość szybko się zdewaluuje. Dziś ta ogłoszona kwota wolna to 12- krotność 89% płacy minimalnej ale już w 22 roku to już tylko 83%, a w nastepnych latach bedzie coraz mniejsza. Odniesienie do średniej krajowej wypadnie pewnie jeszcze gorzej.

    • Magissa

      Cytując wczorajszą wypowiedź prof. Brzezińskiego „Czy leci z nami pilot? Proszę się nie martwić, żaden pilot z nami nie leci”. Przy czym niestety nową rzeczywstość musimy wziąć za rękę i z nią żyć, parafrazująć – jesteśmy w czarnej d**** i zaczynamy się w niej urządzać. Przerażające.

  • Magissa

    Czekałam na ten wpis i dzisiaj niespodzianka pourlopowa. Bardzo zdroworozsądkowo, poczekajmy za konkretnymi przepisami. Niestety również jestem przekonana, że w najlepszym wypadku zapowiedzi pozostaną neutralne dla najniżej zarabiających. Reszta – przede wszystkim przedsiębiorcy, którzy mają płacić 9% nieodliczanej składki zdrowotnej od dochodu zamiast dotychczasowego ryczałtu – stracą. I wszyscy wiemy jak to się dalej potoczy…

    • admin

      Przepraszam za to czekanie, ale i ja czekałem na coś konkretnego w sprawie. No i nie doczekałem się – stąd wpis z nutką irytacji. Utwierdziły mnie w słuszności wyrażonego poglądu niedzielne (18.07) zdjęcia z mityngu poświęconego Polskiemu Ładowi z udziałem Drugiej Osoby w Państwie, twierdzącej, że tu jest Polska, a nie Unia. W tle plakietki z napisem „Polski Ład” i transparent z napisem „TVP łże”.
      Założyłem sobie, że w moim blogu nie będę pisał o polityce partyjnej. Boję się, że w konsekwencji z bieżącej rzeczywistości niewiele wyciągnę tematów do komentowania na blogu. Pozostaną tematy z nauki rachunkowości, niezwykle chętnie wyszukiwane i czytane przez adeptów tejże. Szkoda, że adepci nie chcą pisać w komentarzach.

Zostaw odpowiedź