Przemyślenia Admina

Księgowi na Facebook-u

Zdenerwował mnie, delikatnie rzecz ujmując, fejsbuk do (prawie) ostateczności. W związku z tym mam ogromną ochotę zorganizować ankietę wśród księgowych zarejestrowanych na Facebook-u na temat ich stosunku do ww. medium społecznościowego, które w skrócie nazywał będę dalej FB. Ankieta zawierałaby krótkie pytania w oczekiwaniu na jeszcze krótsze odpowiedzi. Na pierwsze należałoby odpowiedzieć cyferkami arabskimi lub rzymskimi od 1 do 4, na następne cztery pytania wystarczą odpowiedzi TAK lub NIE.

  1. Jaki jest Twój poziom kwalifikacji do wykonywania zawodu księgowego/księgowej? Spróbuj ten poziom określić według systemu certyfikacji Stowarzyszenia Księgowych w Polsce (SKwP).
  2. Czy wykonywanie zawodu księgowego miało związek z Twoim zarejestrowaniem się na FB?
  3. Czy masz satysfakcję z uczestnictwa w życiu FB?
  4. Czy wymiana informacji na FB podniosła w istotnym stopniu Twoje kwalifikacje zawodowe?
  5. Czy oprócz FB i serwisów pochodnych, jak Instagram, Messenger, Badoo, uczestniczysz czynnie w życiu przynajmniej jednego forum dyskusyjnego dla księgowych?

Dla zachęty ja odpowiedziałbym na te pytania następująco:

Ad 1. Poziom III (udokumentowany).

Ad 2. Nie

Ad 3. Nie

Ad 4. Nie

Ad 5. Tak

Spróbuję (czego nie wymagałbym od swoich respondentów) krótko uzasadnić swoje odpowiedzi.

Ad 1. Ukończyłem w SKwP kurs kwalifikujący do wykonywania zawodu Głównego Księgowego. Stare, ubiegłowieczne dzieje. Zyskałem dzięki temu tzw. papiery dla zmiany zawodu – ukończenie Politechniki Łódzkiej  i zyskanie zawodu inżyniera włókiennika okazało się niewypałem bez przyszłości. Dużo bardziej przydatne było ukończenie ekonomii na Uniwersytecie Łódzkim. Papiery magistra ekonomii i dyplom SKwP były początkiem mojego zafascynowania rachunkowością finansową, w której odkryłem niezmiernie interesującą gałąź matematyki stosowanej. Interesuje mnie ona do dziś, choć już nieprofesjonalnie, co rzutowało na brak ciągot do uzyskania tytułu dyplomowanego księgowego (IV stopień certyfikacji SKwP). Po co wykładać grube tysiące złotych na dodatkowe kursy i szkolenia w SKwP oraz egzaminy w Warszawie, jeśli wskaźniki ekonomicznej efektywności inwestycji za tym nie przemawiają.

Ad 2. Na FB zarejestrowałem się wyłącznie z ciekawości, jako fan komputeryzacji i zastosowań komputerów oraz miłośnik literatury fantastyczno-naukowej. Naiwnie myślałem że zastosowania komputerów przyniosą ludzkości wyłącznie dobro i rozkwit. FB wydawał mi się czymś więcej niż starą, dobrą „Naszą Klasą”, tym bardziej, że odnalazłem na nim prawie wszystkich znajomych z „Naszej Klasy”.

Ad 3. Z uczestnictwa  w życiu FB satysfakcji mam bardzo niewiele – na granicy błędu statystycznego. Więcej mam za to rozczarowań i zwykłej ludzkiej złości – na ludzką bezmyślność, na bezmyślną chęć do ujawniania szczegółów swojego życia rodzinnego z fotografiami włącznie. Dodam, że często do granic braku tzw. dobrego smaku i perwersyjnego samoobnażania się (do poziomu ekshibicjonizmu). Czyżby coś w rodzaju 'parcia na szkło’? Chęć zaistnienia na forum szerszym niż sąsiedzkie?

Ad 4. FB nie mógł w żadnym stopniu rozszerzyć moich zasobów umiejętności zawodowych. Na szczęście jestem w stanie odróżnić śmieci od skarbów, czego trudno wymagać od adeptów zawodu księgowego, z uporem maniaka zadających na grupach FB pytania mające pono rozszerzyć ich wiedzę. Klinicznym przykładem zbiorowiska śmieci, w którym trudno znaleźć coś cennego, jest grupa nazwana przewrotnie: „Księgowość moja pasja”.

Ad 5. Należałem i należę do uczestników kilku funkcjonujących jeszcze forów dyskusyjnych dla księgowych – na tyle aktywnie, na ile inni uczestnicy dyskusji na to pozwolą. Z ogromnym żalem wspominam nieistniejące już, funkcjonujące na bardzo wysokim poziomie merytorycznym forum dyskusyjne serwisu podatkowego „Oleńka”, dzięki któremu nauczyłem się naprawdę bardzo wiele. I to nie przez zadawanie pytań i czytanie odpowiedzi, a przez wyszukiwanie rzeczywistych problemów i próby ich samodzielnego rozwiązania z zastosowaniem tzw. niezależnego myślenia.

Jakim celom służyłaby powyższa ankieta? A tak naprawdę – czemu służyć ma cała ta moja pisanina?

Po pierwsze – chciałbym upewnić się po raz kolejny co do wątłej kondycji polskiej rachunkowości funkcjonującej w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP). Nie mogę tu pominąć licznych (ok. 150 tys.) jednostek z sektora ngo, czyli organizacji pozarządowych. Są to osoby prawne (stowarzyszenia rejestrowe, fundacje) zobowiązane do prowadzenia ksiąg rachunkowych (kolokwialnie – pełnej księgowości) i składania sprawozdań finansowych do KRS.
Szukanie wiedzy na FB potwierdzałoby moje poglądy o stanie wiedzy i stanie kształcenia polskich księgowych, które to poglądy już wyrażałem niejednokrotnie.

Po drugie – chciałbym ugruntować swój pogląd na temat zjawiska zwanego Facebook-iem oraz przyczyn, dla których inne sieci, czy serwisy społecznościowe oraz różnorakie fora dyskusyjne tak wiele na rzecz FB ustawicznie tracą.

Problem kondycji polskiej rachunkowości w sektorze MŚP i organizacjach pozarządowych ma i swoje odniesienie do FB. Zauważyłem oto, w wyniku zapisania się do kilku grup księgowych na FB i obserwacji jakości postów serwowanych na tych grupach, że społeczności tam bytujące są podzielone, jak społeczeństwo polskie w czasie ostatnich wyborów do polskich władz ustawodawczych i wykonawczych. Czyli występuje tam podział dość mocno spolaryzowany (dwubiegunowy). Jest tam grupa początkujących adeptów księgowości zadających pytania na zasadzie „Gucia chce wiedzieć”. Jest i grupa ludzi mających się za profesjonalistów, traktująca ‘cienkich bolków’ z góry. Są też nieliczni profesjonaliści wiedzący, czemu służy grupa na FB i wykorzystujący te grupy dla umacniania swojego biznesu.

W grupie takiej o nazwie „Księgowość moja pasja” bytowałem około dwu tygodni; popełniłem też kilka komentarzy fachowych prostujących linię wymiany zdań. Pojawił się w pewnym momencie na grupie wątek, gdzie założyciel wątku zadał przytomne pytanie mające na celu sprecyzowanie celu istnienia grupy. Zwątpił ów założyciel oto (kulturalnie rzecz ujmując), by grupa mogła służyć dyskusji na tematy profesjonalne, widząc zbyt wiele anonsów czysto marketingowych, reklamowych.  Postanowiłem się z nim zgodzić i dałem temu wyraz w swoim komentarzu. Wyraziłem pogląd, że grup na FB, a tej szczególnie, nie utworzono tak naprawdę dla wymiany poglądów. Przedyskutowaniu rzeczywistych problemów księgowości służyć mogą fora dyskusyjne – tu byłem tak bezczelny, że władowałem do komentarza link do niedawno odkrytego, ciekawego forum dyskusyjnego: https://magissa.online

Na skutek czekałem niedługo. Jeszcze tego samego dnia mój dostęp do grupy „Księgowość moja pasja” został zablokowany – a kolokwialnie rzecz ujmując – zostałem zbanowany. Potwierdził się tym samym mój pogląd, że grupy na FB nie służą dyskusjom i wymianie doświadczeń z danej dziedziny. Służą za to próbom marketingu i po to w zasadzie grupy na FB się tworzy.

Cóż, wypisałem się szybko i sprawiedliwie także z innych grup poświęconych tematyce księgowej – czyli księgowość na FB przestała dla mnie istnieć. Pozostałem w jednej tylko grupie nazwanej „Łódzki Wehikuł Czasu”, poświęconej historii mojego miasta, bogato dokumentowanej archiwalnymi fotografiami i kopiami dokumentów. Tę grupę polecam wszystkim aktualnym i byłym łodzianom bywającym na FB!

Myśli kilka poświęcę naturze FB. Głównie ku przestrodze i przemyśleniom.

FB ewoluował mocno od czasu założenia w 2004 roku i pojawienia się wersji polskiej serwisu w 2008 roku. To już nie jest tylko (!) serwis społecznościowy, za jaki FB pragnąłby uchodzić, służący wymianie myśli między tzw. Znajomymi.
Znajomych na FB mam niewielu – staram się, by byli to Ci, których znam rzeczywiście w tzw. realu. Ale FB podsuwa mi z uporem maniaka propozycje nowych, wątpliwych znajomości – po to tylko pewnie, by rozdmuchać krąg znajomych do wymiarów galaktycznych. Po co? Ano pewnie po to, by wszystkie kręgi znajomych na FB jakoś pozazębiać. Powstanie na skutek tego Superkomuna, którą łatwo zarządzać. Bo priorytetem FB, jak się wydaje, jest SKALA!

Zdajecie sobie sprawę z uzależnienia swojego i swoich członków rodziny od FB? Toż FB jest na każdym komputerze i każdym smartfonie! Spróbujcie czasem usiąść w publicznym środku komunikacji i spojrzeć przez ramię na ekrany smartfonów trzymanych przez współpasażerów. Na przynajmniej połowie ekranów dopatrzycie się FB, a ostatecznie Instagrama (tam pisać nie trzeba umieć), czy Messengera. Zagapieni w ekrany użytkownicy zapominają o rzeczywistości. Mnie osobiście smucą rysunki niby-satyryczne, ale realistyczne, przedstawiające parę siedzącą przy kawiarnianym stoliku i gapiącą się w swoje smartfony.
Zdajecie sobie sprawę z tego, jak ludźmi gapiącymi się na strony FB łatwo manipulować? Ciarki po plecach przebiegają, jeśli zdamy sobie sprawę z tego jakim narzędziem może stać się FB, przez swoją megaskalę, w rękach szalonych polityków, czy terrorystów.

Pięć lat temu opublikowano, bodajże w Newsweek-u informację o tym, jak przez pliki cookies życie osób zarejestrowanych na FB jest rejestrowane, nawet po wylogowaniu. Pewnie zdarzało się Wam widzieć później przez jakiś czas w innych serwisach, reklamy produktów, którymi się wcześniej interesowaliście, np. na Allegro. To przecież przez fejsbukowe cookies. Stąd zacząłem korzystać z mądrej przeglądarki Firefox, gdzie na cookies FB mogę postawić coś w rodzaju płotka.

Ostatnio FB wymyślił wspomniane wyżej grupy – Mark Zuckerberg od jakiegoś czasu dość wyraźnie sugeruje nam wszystkim, że to właśnie grupy są przyszłością tego serwisu – to tak z perspektywy marketera.
Słyszy się już dość głośno, że FB wprowadzi swoją kryptowalutę. Takiego fejsbukowego BitCoina. Może nie wiecie, ale jeden BTC kosztuje już ponad 100 000 PLN. Z sarkazmem powiem, że przy tej ilości fejsbukowych kopaczy nowej kryptowaluty właściciele FB będą faktycznie rządzić światem. Nie jakiś tam Trump, czy Putin.

Czas na wnioski. Na przyszły, 2021 rok daję sobie za cel znaczne ograniczenie wpływów FB na moje życie. Zacznę od wykasowania aplikacji FB na swoich smartfonach. Przepraszam Znajomych z FB, z którymi nie utrzymuję częstych, bieżących kontaktów, ale usunę ich delikatnie z kręgu moich fejsbukowych znajomości.

A może któregoś dnia uda mi się całkowicie wyłączyć z tej sieci. Podobno jest to wykonalne, jakkolwiek niełatwe.

Kurczę, zastanawiam się, jak ja mogłem żyć kiedyś bez komputera, laptopa, internetu, czy smartfona? Czy dałoby się tak jeszcze w niedalekiej przyszłości? Z kolegami, na majowym powietrzu, przy dobrym irlandzkim piwie w znajomym pubie na Piotrkowskiej, przy muzyce znajomego gitarzysty.

Wszystkim Wam, Czytelnikom mojego bloga, życzę spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i Wszystkiego Najlepszego, Najzdrowszego w Nowym 2021 roku.
Bardzo Was szanuję i lubię.

11 komentarzy

  • zbyszek44

    No tak, teraz szczepionka na Covid determinuje nasz status społeczny. Pewnie ty masz Phizera bo ja niestety AstraZeneką musiałem się zadowolić. Ale miałem pewność co do jej nieszkodliwości, bo małżowina jako ciało pedagogiczne heroicznie poddała się temu zabiegowi pierwsza. I szczęśliwie przeżyła. Facebook jest niewątpliwie genialny tak jak w przeszłości inne wynalazki, jak koło, druk, elektryczność czy energia jądrowa. Kwestia mądrego zastosowania. Na szczęście ludzie są racjonalni w swojej masie – wybierają to pożyteczne zastosowanie. Ja zaglądam na FB prawie codziennie, bo pytania czasami naprowadzają mnie na uświadomienie sobie istnienia jakiegoś zagadnienia, o którym nie słyszałem. To jest pozytyw. Melduję na koniec, że od roku moje biuro jest spółką zoo, z wiadomych powodów i dumam nad sposobem konsumpcji zysków bez haraczu. Co radzisz?

    • admin

      Fakt – dostałem szczepionkę Pfizera/BioNTechu. Wszystko stosunkowo szybko – zaprocentowała znajomość systemu i posiadanie Internetowego Konta Pacjenta. Chyba nie ma to zbyt wiele wspólnego ze statusem społecznym, ani ten nie zyskał ze szczepienia zbyt wiele. 🙂 Ot, mam większą pewność, że nie zejdę z tego świata zbyt szybko i zbyt głupio. Jak na wykształconego i w miarę mądrego człowieka przystało.
      Co do spółki z o.o. jako sposobu na prowadzenie przedsiębiorstwa – to chyba fajny temat jednego z moich kolejnych wpisów. Dziękuję za podsunięcie mi tego pomysłu. Swego czasu byliśmy zgodni na „Oleńce”, że spółka z o.o. z jedynym udziałowcem w roli członka jednoosobowego zarządu, to sposób na nieograniczoną odpowiedzialność tegoż za popełnione błędy w prowadzeniu spraw spółki.
      Jak konsumować zyski osiągnięte bez haraczu to problem, w którym nie pomogę. Konsumpcjonizm to postawa zupełnie mi obca. Nie kryguję się w tym przedmiocie – gdybym pozyskał do dyspozycji sumy wyższe od sześciocyfrowych miałbym ogromny ból głowy i skończyłoby się to zapewne przekazaniem funduszy na jakiś dobry, społeczny cel. Nie jestem człowiekiem, który gromadzi zasoby majątkowe po to, by zostawić je w spadku.
      Pozdrawiam ciepło i szczerze.

      • zbyszek44

        Dziękuję za odpowiedź i również pozdrawiam. Co do spółki, to akurat nie jest jednoosobowa ale z jednostkowym zarządem. Głownie chodziło o niski podatek, który jak zapewne wiesz, jest na poziomie ryczałtu za usługi, co akurat jest adekwatne, bo przecież tutaj prawie nie ma kosztów uzyskania. Nawiasem pamiętasz, skoro wspominasz słynną nieboszczkę „Oleńkę”, że nie tam właśnie uzewnętrzniłeś swoją niewiarę w to, że CIT zostanie obniżony do 15%, już o 9% nie wspomnę. No cóż, czasami mądrzy ludzie też się mylą. Pieniądze na bieżączkę mam, a spółka przez jakiś czas będzie kumulowała kapitał, aż nadejdzie jakaś okazja i pomysł, to je jakoś zainwestuje. Ponieważ udziałowcami jest rodzina, więc na pewno się nie pobijemy, jak to często w spółkach bywa. Co do konsumpcjonizmu, to też nie przepadam, ale w końcu po co człowiek żyje?! No to na razie Zbigniewie Drogi.

        • admin

          Dziękuję za słowa rozwagi w komentarzu. Co do mojej rzekomej „Oleńkowej” pomyłki, to chyba zaszło jakieś nieporozumienie. Zgadzam się, że nie głosiłem tam swojej niewiary w to, że CIT zostanie obniżony do 15%, czy 9%. Zresztą niewiary tej nie głosiłem chyba nigdzie. Jeśli już, to oburzałem się na łamanie przez ustawodawców zasad opodatkowania – w tym wypadku na łamanie konstytucyjnej zasady powszechności opodatkowania (art. 84 Konstytucji RP). Właśnie przez uprzywilejowanie podatkowe wybranych podmiotów opodatkowania – tutaj spółek z o.o. właśnie.
          Swoją drogą nie zapominam o swojej obietnicy poruszenia tematu spółek w swoim przyszłym wpisie na blogu. Bo to temat ciekawy. Zacząłbym od źródła powstania powiedzenia: „Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki”. Idzie mi o pewien wiersz Jana Brzechwy – „lis i jaskółka”. Mądrość życiowa, czy bajka?

  • zbyszek44

    Przepraszam, że się wtrącam do już historycznej dyskusji. Jestem podobno szczęśliwcem, który nie ma czasu na nic oprócz pracy, więc nie rozgryzam problemów czy FB pomaga w życiu czy nam to życie komplikuje lub zatruwa. Dlatego niestety dopiero teraz zaglądnąłem na Twojego bloga, i widzę, że niestety nie ma świeższych wpisów, więc poczytam to co jest.
    No i mam taki kwiatek „Kochani, nauczmy się korzystać z tego narzędzia. Tak, żeby wziąć z FB jak najwięcej, dając mu jak najmniej.” Jeżeli zrobią tak wszyscy to tam nic nie będzie, czyli tak jakby w bilansie aktywa nie równały się pasywom, co w przyrodzie nie występuje. Na razie tyle bo PIT-y czekają. Ale miło było poczytać

    • admin

      Witaj Imienniku. Łączę spóźnione, acz szczere życzenia imieninowe (17.III).
      Co do pisania na blogu – staram się nie pisać tak sobie a muzom, tylko o tym, co interesuje Czytelników. Ponieważ komentarzy widzę tyle, co kot napłakał, to i nie mam żadnego bodźca, by pisać. Pozostanie mi chyba w najbliższej przyszłości pisanie o tym, co „Suweren” lubi najbardziej, czyli o d.pie Maryni. Zupełnie jak na fejsbuku.
      Na fejsbuka zaglądam teraz dość rzadko. Nie jest to dla mnie platforma do ogłaszania złotych, politycznych myśli (patrz: Ryszard Tutko), czy chwalenia się progeniturą, czy też dawania upustu swojemu rzekomemu parciu na szkło tanim kosztem. Będę miał na to ochotę, to będę to robił na swoim kawałku podłogi.
      Co do traktowania FB jako narzędzia – każdy używa FB, jak tego chce. Można, oczywiście, używać FB do granic swojego masochizmu. Czyli dając na żer licznym znajomym i znajomym znajomych wszelkie swoje „prywatności”. A jak to się bilansuje, Zbyszku, z tym, co się za to dostaje? Zastanów się.
      Ja wolę używać FB jako narzędzia właśnie. Nie dając wiele w zamian. Młotkiem się uderza bez całowania go w obuch. A moje życie prywatne niech pozostanie prywatnym.
      Zdradzę tutaj, że jutro (19.III.2021) zaszczepię się na COVID-a po raz drugi i mam nadzieję ostatni. Da mi to pierwszy od 12 miesięcy powiew wolności. Poczuję się na tyle lepiej, że i weny przybędzie.

  • Magissa

    Z tym FB to trochę jak z Calgonem – niby nie zawsze chcesz, ale nie ma wyjścia. Oprócz wymienionych wad, trzeba niestety dać sprawiedliwości zadość i przyznać, że portal ma również wiele zalet, przynajmniej z biznesowego punktu widzenia; doskonałe źródło szerszej komunikacji i najtańsza opcja prowadzenia własnej, firmowej 'strony internetowej’, klienci kontaktujący się z nami poprzez komunikator, firmy zdobywające klientów przez reklamy na FB (swoją drogą niesamowicie skuteczne mają personalizowanie reklam wg płci, wieku, wykształcenia czy miejsca zamieszkania), propagatorzy treści znajdujący właśnie tutaj swoich nowych odbiorców, ruchy społeczne również organizują się tutaj, na FB – czy to dobre? Zmian nie lubimy, ale nie demonizowałabym aż tak tego portalu. Mój mąż jest totalnym antyfanem FB, ale z klientami kontaktuje się poprzez WhatssApp albo Viber – czy to mniejsze zło niż Messenger? Komunikator jak każdy inny. Na FB mamy treści skorelowane z naszymi potrzebami, czyli widzimy to, czego szukamy. A propos:
    „Księgowość moja pasja” to bardzo źle zarządzane forum, ale czy można mu odmówić potencjału? Czy nie byłoby to doskonałe miejsce dla fanów 'Oleńki’ na kontaktowanie się i dyskusje? Każdy z nas ma konto, wystarczy otworzyć darmowe forum i rozmawiać. Spójrz Zbyszku, na magissa.online mamy kilka tematów, a na FB fora mają kilkadziesiąt zapytań dziennie – oczywiście odsiałabym minimum 85%, ale to i tak zasięg, którego na zwykłym portalu nigdy nie osiągniemy, a i wielu wartościowych księgowych do nas nie trafi.

    Ad 1. II

    Ad 2. TAK – jeżeli księgowość zwiążemy bezpośrednio z prowadzeniem działalności

    Ad 3. TAK – w ostatecznym rozrachunku raczej tak

    Ad 4. NIE

    Ad 5. TAK 🙂

    Korzystając z okazji, że właśnie się zorientowałam, że ostatecznie nie dodałam tego postu w pierwszy dzień świąt to składam wcześniejsze zaległe życzenia spokoju, a w Nowym Roku wielu nowych możliwości i wiążących się z nimi samych wykorzystanych okazji dla Ciebie i Twoich czytelników.

    Pozdrawiam!
    Miha

    • admin

      Przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale w ramach „narodowej kwarantanny” kursowałem dziś po Łodzi między moimi (naszymi z Żoną) nieruchomościami – ale obie potrzebują naszej obecności. Dziękuję za obszerny komentarz, niemniej i tak trudno byłoby nam znaleźć wspólny punkt widzenia na FB.
      Rzecz w tym, że Ty, podobnie do znakomitej większości użytkowników FB, patrzysz na to medium z własnego tylko punktu widzenia, a nie z punktu widzenia postronnego obserwatora zjawiska. Widzisz własne tylko korzyści, a trudno Ci dostrzec (czemu trudno się dziwić) negatywne strony odsłaniania się na FB. Cieszymy się z darmowej ponoć reklamy na FB, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile możemy w rzeczywistości za tę reklamę faktycznie zapłacić.
      Informacja to dziś bardzo chodliwy towar, a na FB jest jej ile dusza zapragnie, i to zupełnie za darmo. Bo to darmowe dane statystyczne, darmowe fotografie, darmowe utwory medialne…
      Nie pisząc już o tym (wspominałem we wpisie), że FB to znakomite narzędzie dla sterowania umysłami fejsbukowiczów, choćby przez fake-newsy, przez szalonych polityków, czy terrorystów. O ludziach niezrównoważonych umysłowo nie wspominając.
      Nie namawiam nikogo, broń Boże, do rezygnacji z FB. Ale, Kochani, nauczmy się korzystać z tego narzędzia. Tak, żeby wziąć z FB jak najwięcej, dając mu jak najmniej. Pamiętajmy, że admini FB mogą wziąć z informacji zgromadzonych na FB ile chcą, nic za to nie płacąc. Jak szatniarz w „Misiu” do Tyma – „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?”.
      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Po zaszczepieniu się (i naszych najbliższych) przeciw SARS-Cov-2, który w tej chwili podcina nam nieco skrzydła. I umysły niektórym takoż.
      Zdrówka!

    • admin

      Przeczytałem po kilku dniach, na spokojnie, moją odpowiedź na komentarz i… przepraszam, Miha. Wydaje mi się, że pojechałem zanadto po bandzie – mógł być ten komentarz odebrany przez Ciebie jako z lekka obraźliwy. A zupełnie nie o to, i nie o Ciebie chodziło. Bo Ty akurat, w mojej ocenie, dbasz dość starannie o swoją prywatność.
      Inna sprawa, że sam zastanawiam się, co powoduje tak ogromną zaraźliwość fejsbuka.
      Czy to tylko utrafienie w gusta ufnych internetowiczów, atrakcyjna forma serwisu, czy względna łatwość użytkowania? Czy popularność, której trudno się oprzeć – taki fenomen imprez masowych – bo nie wypada na niej nie być, w niej nie uczestniczyć. Bo nie wypada założyć sobie na FB swojego profilu, jeśli się już KIMŚ (w swojej ocenie) jest. Bo to przecież za darmo. Niby…
      Pozdrawiam w Nowym Roku.

      • Magissa

        A tego powiadomienia nie dostałam, ale sprawdzam dość często Twojego bloga 🙂

        Zbyszku, nie pomyślałabym, żebyś mógł dołożyć złośliwość do komentarza, rozumiem natomiast frustrację i argumenty. Dorosłych edukują strony na FB, z nich czerpiemy informację – szczepienia, pandemia, maszty 5G, wszystkie możliwe teorie spiskowe z masonami na czele. Racjonalne argumenty, strony z badaniami czy rzeczową analizą nie mają już niestety takiej popularności… Zagrożenia w tym aspekcie znam, mamy z nimi do czynienia bardzo mocno teraz – ruch antyszczepionkowy nigdy nie był tak silny i to nie jest płaskoziemstwo, którego można co najwyżej szczerze pożałować, ale zagrożenie dla całego społeczeństwa, bo wyszczepialność na poziomie minimum 60% daje dopiero początki zbiorowej odporności i ta histeria wspomagana fałszywymi informacjami szerzonymi na FB tylko szkodzi. I pomyśleć, że internet miał nam pomóc zdobywać wiedzę…
        Chciałam swoim wcześniejszym komentarzem jedynie dodać, nie podważać Twojej opinii, ale uzupełnić swoją myślą, że FB posiada spory potencjał, ale wykorzystujemy go jak większość rzeczy z potencjałem – rozpaczliwie. Uważam się za inteligentną osobę, która potrafi odróżnić prawdę od fake newsa, jednakże wiem, widzę, jak łatwo sterować masami, jak jednym obrazkiem/memem wywołać lawinę zdarzeń, jak to wpływa na młode umysły, jak trudno walczyć z wymyślonymi argumentami…
        A dlaczego używamy Fb? Pewnie ze wszystkich powodów po trochu: chęć sięgnięcia po wiedzę, wartościowe treści skupione w jednym miejscu, biznes, kontakt z najbliższą rodziną, ale też moda, ciekawość, próżność, popularność, lajki, lajki, lajki…

        Pozdrawiam serdecznie
        M.

Zostaw odpowiedź